Niejako w naturalny sposób Panoptykon może być postrzegany przez przedsiębiorców jako ich wróg. Zwłaszcza, gdy zacznie być stosowane RODO, które – co wynika choćby z tej rozmowy – może służyć skuteczniejszej egzekucji praw obywateli.

Mam nadzieję, że tak nie jest i nie będzie. Bardzo dużo czasu poświęcamy na dialog z przedsiębiorcami, tłumacząc, że RODO nie powinno być przez nich postrzegane jako zagrożenie, tylko wręcz jako narzędzie służące ich interesom. Mogą je wykorzystać do budowania relacji z klientami, zwiększania swojego bezpieczeństwa prawnego, a nawet cięcia kosztów. Wystarczy popatrzeć na ostatnią aferę wokół Facebooka. Firma straciła realne pieniądze nie dlatego, że została ukarana przez organ nadzorczy, ale dlatego, że dopuściła do praktyk, których ludzie nie akceptowali. Staramy się pokazywać, że wartości, o które walczymy, wcale nie są na kursie kolizyjnym z tym, do czego dążą odpowiedzialne firmy.

W trakcie konsultacji nad projektem ustawy o ochronie danych osobowych izby skupiające przedsiębiorców wyrażały jednak obawy przed wysypem quasiorganizacji, które wzorem łowców klauzul będą szantażować firmy dla osiągnięcia zysków.

W imieniu Panoptykonu mogę zapewnić, że tego rodzaju cyniczne wykorzystywanie przepisów jest nam całkowicie obce. Nie robimy takich rzeczy i nigdy nie będziemy ich robić. Trzeba odróżnić nieetyczne działanie dla zysku, od egzekwowania prawa przez organizacje społeczne. Naszym celem nie jest uzyskanie odszkodowania, które tak czy inaczej należałoby się osobie poszkodowanej, a nie mam, tylko ustalenie wysokich standardów ochrony praw człowieka. Nie robimy nikomu na złość, po prostu walczymy o to, żeby prawo chroniło ludzi i żeby nie pozostawało fikcją. Działamy w interesie obywateli i to oni, jeśli podzielają nasze wartości, mogą nas wspierać, choćby przekazując jeden procent swojego podatku. Takie wsparcie jest ważne, bo daje nam mocne argumenty w starciu z organami państwa i eksploatującym dane biznesem.