Polityka Społeczna


Człowiek bez barier 2014

Dodano: 04 grudnia 2014
Podziel się !Share on Facebook0Share on Google+0Email this to someone

Podczas uroczystej gali na Zamku Królewskim w Warszawie 2 grudnia wręczono nagrody w XII edycji konkursu „Człowiek Bez Barier”. Tegorocznym zdobywcą tytułu został Janusz Świtaj. Przyznano także cztery wyróżnienia, które odebrali Małgorzata Hałas-Koralewska, Adam Feliks Czeladzki, Krzysztof Jankowski i Bartłomiej Skrzyński. Nagrodę Publiczności – ponad 2750 głosami – internauci portalu niepelnosprawni.pl przyznali Adamowi Feliksowi Czeladzkiemu.

Tegoroczny tytuł dla Janusza Świtaja to powrót do dyskusji o sensie życia.

Anna Dymna Prezes Fundacji „Mimo Wszystko” na podsumowaniu gali mówiła: „- Dawno mnie mężczyzna do płaczu nie zmusił – żartowała, ocierając łzy, aktorka.  – Poznałam Janusza już jakiś czas temu i od początku prowadzenia fundacji ten człowiek dawał mi najwięcej siły. Bałam się niepełnosprawności; gdy się dotyka cierpienia to człowiek głupieje, wydaje mu się: „nie dam rady”. Ale wtedy myślałam; „ja nie dam rady, a tu jest chłopak, który walczy o każdy oddech i mówi, że życie jest piękne”. Gdy ten sam człowiek poprosił o zaprzestanie uporczywej terapii i wybuchła medialna afera, zdenerwowałam się, zadzwoniłam i nakrzyczałam na niego, że ktoś, kto daje mi tyle siły, chce odejść – mówiła.

Dziś Janusz pracuje w mojej fundacji – naprawdę ciężko, to nie żaden pic na wodę. Myślę, że jest skarbem dla wszystkich ludzi, bo wywołał w Polsce dyskusję o sensie życia. (…) Daje nadzieję, że warto walczyć o każdy dzień życia, póki człowiek oddycha i myśli, można go kochać i on może kochać. Komu Janusz najbardziej pomógł? Takim ludziom jak ja! Ile mamy w sobie barier, agresji niechęci do życia, żalu, jak my narzekamy, czas marnujemy. (…) Zrozumiałam, że szczęśliwy człowiek to jest taki, któremu chce się żyć, ma tysiące powodów do szczęścia. Dzięki laureatom tego konkursu nasze życie staje się lepsze, dlatego w imieniu tzw. zdrowych wszystkim dziękuję Wam! Jestem dumna, Janusz! – podkreśliła. – Tacy ludzie jak Janusz i ich postawa mogą uratować nas wszystkich. Wystarczy spojrzeć, co dzieje się wokół nas. Coraz więcej ludzi popada w depresję, żyje w samotności. Podobno co czwarty człowiek w Polsce ma problemy natury psychicznej. Jesteśmy coraz bardziej samotni, coraz mniej się ze sobą kontaktujemy. A tacy ludzie bez barier potrafią coś w człowieku obudzić – jakby mówili do nas: „Człowieku, masz dwie ręce, dwie nogi, możesz oddychać, myśleć, nie marnuj swojego życia, wykorzystuj każdą chwilę i żyj pełnią życia – podsumowała aktorka. ”

Janusz Świtaj
Człowiek bez barier 2014
Inspiruje i wspiera

Janusz Świtaj jest najbardziej znaną osobą z niepełnosprawnością w Polsce, oddychającą za pomocą respiratora. Jego historia poruszyła Polaków, kiedy w 2007 roku domagał się zgody na zaprzestanie uporczywej terapii utrzymującej go przy życiu. Dwa tygodnie przed 18. urodzinami uległ wypadkowi komunikacyjnemu, w wyniku którego doszło do zmiażdżenia rdzenia kręgowego i złamania kręgów szyjnych na wysokości C2 i C3. Został podłączony do respiratora, dzięki któremu mógł oddychać. Załamał się. Już dwa tygodnie po wypadku poprosił lekarza o podanie środka nasennego i odłączenie od respiratora. Wyraził także wolę oddania swoich narządów dla osób potrzebujących. Cierpienie i załamanie psychiczne pogłębiło się jeszcze w domu, wraz utratą nadziei na to, że będzie mógł samodzielnie oddychać, ruszać rękami i jeździć na wózku, oraz na widok poświęcenia rodziców, którzy zrezygnowali z prywatnego życia, aby być przy nim i nim opiekować. Kielich goryczy dopełniły kilkuletnie bezowocne starania o dodatkową opiekę pielęgniarską i rehabilitację oraz zmniejszenie przez NFZ opieki pielęgniarki do dwóch spotkań w tygodniu na 1,5 godziny. Zaczął domagać się prawa do godnej śmierci.

Akt rozpaczy to punkt zwrotny w życiu Janusza. Stał się on bohaterem mediów, zyskał przyjaciół, wiele osób postanowiło mu pomóc. Za ok. 200 tys. zł zakupiono mu wózek z przenośnym respiratorem. Po 15 latach Janusz Świtaj opuścił dom i poszedł z rodzicami na spacer. Chciał się odwdzięczyć i pomagać innym. Anna Dymna z Fundacji „Mimo wszystko” zaproponowała mu w swojej organizacji pracę analityka internetowego rynku osób niepełnosprawnych – obsługuje komputer ustami. Zaczął dla Fundacji wyszukiwać ludzi znajdujących się w podobnie trudnym stanie, jak on. Chce jak najwięcej dla nich zrobić, wyjaśnia, jak się najlepiej opiekować, jak zapewnić rehabilitację, od czego zacząć, jak stworzyć najlepsze warunki w domu.

Każdego roku – dzięki sponsorom – przygotowuje paczki świąteczne, które wysyła najbardziej potrzebującym. Pracując, rozpoczął naukę w liceum dla dorosłych, a po zdaniu matury rozpoczął studia z psychologii na Uniwersytecie Śląskim. W 2008 r. wydał autobiograficzną książkę „Dwanaście oddechów na minutę”, a w 2011 r. został ambasadorem kampanii „Idziemy na wybory”; apelował do osób z niepełnosprawnością, aby realizowały swoje prawa wyborcze. W 2012 r. poprowadził wyprawę K2 dla osób z niepełnosprawnością na szczyt krakowskiego Kopca Kościuszki. W tym samym roku Muzeum Powstania Warszawskiego uhonorowało trud i poświęcenie rodziców oraz wolę życia Janusza w I edycji konkursu im. Jana Rodowicza „Anody”.

Swoim przykładem, uporem, pragnieniem rozwoju i nauki oraz pomocą innym „zaraża” ludzi będących podobnie jak on w trudniej sytuacji. Dla wielu jest inspiracją. Jego doświadczenie i osobista sytuacja wywołały dyskusję na temat domowej opieki medycznej, uświadomiły trudne położenie osób przykutych do łóżek oraz to, że ważnym elementem wsparcia jest zapewnienie im asystenta osobistego.

– Jeśli choć jedna osoba niepełnosprawna uwierzy, że może tak jak ja wrócić do życia, to warto dla tego celu pracować. Jestem żywym przykładem tego, że zawsze trzeba sobie stawiać cele i konsekwentnie dążyć do ich realizacji – mówi Janusz Świtaj. – Każdy dzień jest dla mnie osobistym K2. Czuję się szczęściarzem i tym szczęściem chciałbym zarazić innych. Mam dwa motta w życiu: „Co nas nie zabije, to nas wzmocni”, a drugie, które towarzyszy mi od 20 lat, to słowa piosenki Marka Grechuty: „Najważniejsze są chwile, których jeszcze nie znamy, najpiękniejsze są dni, na które czekamy”. To, co przed nami, i to, co jeszcze możemy zrobić.

Źródło: serwis prasowy Stowarzyszenia Przyjaciół Integracji

Podziel się !Share on Facebook0Share on Google+0Email this to someone

Odpowiedz

Zabezpieczenie atyspamowe
Skopiuj lub przepisz poniższy text aby dodać komentarz do artykułu.

* Copy This Password *

* Type Or Paste Password Here *

Zapisz się do newslettera

Wyróżnione artykuły

zyczenia 2017

Wesołych Świąt i do siego 2018 Roku !

Niech nadchodzące Święta Bożego Narodzenia przyniosą Państwu wiele szczęścia, wiary i nadziei, a pomyślność nie ...

pracownik socjalny

21 listopada Dzień Pracownika Socjalnego

Dzień Pracownika Socjalnego – polskie święto obchodzone 21 listopada na mocy zapisu ustawy o pomocy ...

dzieci dzien dziecka 2

Dzień Dziecka

Międzynarodowy Dzień Dziecka został ustanowiony w 1954 przez Zgromadzenie Ogólne Organizacji Narodów Zjednoczonych dla upowszechniania ...

wielkanoc 2017 maly

Wesołych Świąt !

Z okazji Świąt Wielkanocnych życzymy wszystkim naszym Czytelnikom wszystkiego co najlepsze: pogody ducha, rodzinnej, świątecznej ...

katastrofa smolenska

7. Rocznica katastrofy smoleńskiej

10 kwietnia 2010 roku w pobliżu lotniska Smoleńsk-Północny doszło do największej tragedii lotniczej w historii ...