Polityka Społeczna


30 lat w samej pomocy społecznej!

Dodano: 05 czerwca 2012
Podziel się !Share on Facebook0Share on Google+0Email this to someone

Sylwetki pomocy społecznej woj. podlaskie.

Politykaspoleczna.com :   To jest się czym pochwalić?
Edward Jarota : Byłoby.

PS: Oczywiście  warto.  Z tych 30 lat w pomocy to większe osiągnięcia – jakie?
EJ: Pomoc społeczna nie jest jakimś intratnym zajęciem, jak to sobie ktoś tam wyobraża. Jak to kiedyś mówił Minister Jacek Kuroń: Jak ktoś rok lub dwa popracuje w pomocy społecznej, to on już będzie pracował. Nie wszyscy wytrzymywali. Ja wytrzymałem. I to nie w sensie jakiegoś tam cierpiętnictwa, tylko leży to w mojej naturze. Od 1985 roku jestem tam Dyrektorem. Wcześniej zastępcą. To nie tylko funkcje dyrektorskie. No i tak zostałem od 1982 roku do dzisiaj i nie żałuje tego, bo udało się sporo zrobić dla ludzi, dla regionu. To jeszcze było wówczas województwo łomżyńskie i znacznie większy obszar do zarządzania. Ale problemy ludzkie wciąż są takie same, czy to powiat, czy gmina, czy chociażby województwo. Wcześniej było więcej pracy w sensie organizatorskim. Organizacja podstaw bazy materialnej ośrodków pomocy społecznej. Reforma w  1990 roku. To wszystko i tak musieliśmy przejść. A później następna reforma, powstanie powiatów i likwidacja tego, co się tworzyło.

PS: Przejście na inny poziom zarządzania?
EJ: Zostałem w powiecie ziemskim, dlatego, że tutaj bliższa mi była wieś. Chociaż gminy mniej znałem, bo w mieście jest łatwo zarządzać mając wszystko na miejscu, jest baza w dużym skupieniu. Natomiast na wsi ludzie mieszkający mają utrudniony dostęp do wielu instytucji, zwłaszcza niepełnosprawni. Utrudniony dostęp do poradnictwa wszelkiego typu, psychologicznego, prawnego, zawodowego – i tu widziałem swoją rolę. I tak zostałem.

PS: Jak ta dostępność z Pana perspektywy poprawiła się na przestrzeni ostatnich kilku lub kilkunastu lat?
EJ: Na pewno poprawiła się, ale tutaj z jednej strony mamy ubożejące środowisko na wsi, spychanie na margines, mówimy o wykluczeniu społecznym ludzi zwłaszcza niepełnosprawnych. To, że są dotknięci taką podwójną marginalizacją. Także ta pomoc tutaj ze strony powiatu, a konkretnie Centrum Pomocy Rodzinie, z tej racji musi obejmować całe rodziny. Nie tylko samych niepełnosprawnych. Jeśli chodzi o gminy i pomoc tam realizowaną, to sprawa została nie ruszona od lat. Ośrodki pomocy istnieją, wypłacają zasiłki, dzielą pieniądze. Generalizuje i nie chciałbym tutaj nie zauważać tych prężnie działających ośrodków, bo są i takie. Tu mówię o takiej własnej inicjatywie – nic się nie dzieje, nic nowego nie powstaje. Ja wiem, że od początku tych pań w pomocy jest mało. Wójtowie nie wspierają dostatecznie ich w pracy, nie zatrudniają nowych osób. One się duszą. Zadań przybywa, również i biurokracji. Tak, że mniej czasu jest na poświęcenie uwagi człowiekowi, jego problemom. Stawiam taką diagnozę – nie jest dobrze i poprawiło się niewiele.

PS: To kto wspomaga działania powiatu w dziedzinie pomocy społecznej?
EJ: Ja od wielu lat, oczywiście za przyzwoleniem moich przełożonych, nawet jak jeszcze nie było powiatu, wcielam taką zasadę, że tam gdzie brakuje kadry, środków, tej inicjatywności, wchodzić w relacje głębsze z organizacjami pozarządowymi. Nie tylko z racji, że to będzie wygodniej, ale miałem ten cel – skuteczna pomoc. O konkretną pomoc, a nie tylko propagandowe oświadczenia, że my tu współpracujemy z organizacjami, a za tym nie idą konkretne działania. Chodziło o to, żeby coś stworzyć tym ludziom. Konkretnie w Łomży – dom pomocy dla ludzi w podeszłym wieku na 30 miejsc. Prowadzony jest przez PKPS (Polski Komitet Pomocy Społecznej – przyp. red.) na zlecenie powiatu łomżyńskiego. Wcześniej wojewody łomżyńskiego. I to działanie w tym kierunku od wielu lat zdaje z powodzeniem egzamin. Drugi Dom w Tykocinie dla kobiet z zaburzeniami psychicznymi, w tej chwili już na 50 miejsc, prowadzony na zlecenie powiatu przez Caritas Diecezji Łomżyńskiej. Ośrodek wsparcia w Kownatach dla 40 uczestników, to ośrodek dziennego pobytu dla osób z zaburzeniami z terenu powiatu, prowadzony na zlecenie przez Zarząd Okręgowy PKPS w Łomży. Następny przykład – warsztat terapii zajęciowej w miejscowości Marianowo dla 35 uczestników prowadzony na zasadach umowy między Zarządem powiatu łomżyńskiego, a Stowarzyszeniem „Rodzice Dzieciom Troski Specjalnej”. I te wymienione placówki funkcjonują znakomicie. Ponieważ te organizacje są prężne (PKPS, Caritas) mogą rozwijać dalej to, co myśmy zapoczątkowali. Na bazie tych domów powstają następne działania, inicjatywy i wreszcie placówki. Ale trzeba było najpierw stworzyć podwaliny do ich działalności. I to zdaje egzamin, ponieważ placówki się rozwijają, osiągają wymagane standardy. Zwiększa się liczba miejsc, poprawiają się standardy życia podopiecznych tam przebywających lub dojeżdżających. PKPS na przykład dowozi do Kownat codziennie uczestników tam i z powrotem do domów. Samochód pokonuje około 300 km codziennie. I teraz jest tu właśnie ten przykład miasto, a wieś. W mieście przyjdą uczestnicy sami, bo mają blisko. A z obszaru powiatu trzeba ich dowieźć, czyli dodatkowe koszty, dodatkowa logistyka, więcej trudu. Ja tu podaję przykłady, kiedy współpraca z organizacjami pozarządowymi, zlecanie im zadań przynosi efekty i jest lepsze, skuteczniejsze. Pewnie, że ambicją byłoby stworzenie własnych placówek, które powiat prowadzi samodzielnie. Takie głosy się pojawiają, ale kwestia takiej podległości bezpośredniej ma tu najmniejsze znaczenie, ważne jest jak ona działa, służy ludziom. To właśnie jest najważniejsze. Nasz powiat nie należy do najbogatszych, nie ma bazy do adaptacji i środków na inwestycje, więc trzeba liczyć na dobrą współpracę z organizacjami. Te kilka placówek świadczy o tym, że mamy te podstawowe potrzeby zaspokojone.

PS: Wspomniał Pan na początku rozmowy o rodzinach waszych podopiecznych.
EJ: Naturalnie. Pomagając danej osobie pomagamy rodzinie. Zaczynamy od niepełnosprawnych, bo sytuacja tych osób jest trudna, zwłaszcza na wsi. Jak wcześniej zauważyłem są oni zagrożeni podwójną marginalizacją. Raz, że maja tylko ośrodek pomocy społecznej w gminie. Ale tam oprócz  skromnej pomocy materialnej w formie zasiłków nic więcej nie ma. Tym osobom, jak także ich rodzinom trzeba pomóc. W sensie poradnictwa psychologicznego, prawnego, trzeba te osoby przygotować, aby mogły się poruszać na rynku pracy, jak i do aktywnego poszukiwania zatrudnienia. Tu nie chodzi o wyręczanie służb zatrudnienia, tylko przygotowanie tych ludzi, żeby oni nie czuli się zagubieni, żeby potrafili samodzielnie z czasem pójść i tej pracy szukać poprzez liczne szkolenia i kursy zawodowe. I tu zahaczamy o projekty systemowe współfinansowane z Europejskiego Funduszu Społecznego, które organizujemy. Ci ludzie zdobywają niezbędną wiedzę i doświadczenie. Dzięki temu jest im łatwiej odnaleźć się na lokalnym rynku pracy. Rodzinie jest też wtedy łatwiej. Mówiąc o Centrach Pomocy Rodzinie trzeba wspomnieć o grupach wsparcia. To są rodzice wychowujący dzieci niepełnosprawne. Realizując projekt systemowy od 2008 roku już w 2009 roku taką grupę wsparcia udało nam się razem z rodzicami stworzyć. Ona się cały czas rozwija. Po co rodzinom taka grupa. Po to, żeby nie czuli się osamotnieni, maja wspólne problemy, mają również wspólne potrzeby. W grupie łatwiej jest artykułować swoje potrzeby, odważniej. Chcemy im wyjść naprzeciw. Spotykamy się z tymi rodzicami, często w naszym starostwie, w sali konferencyjnej. Animatorzy zajmują się dziećmi, a my rozmawiamy z rodzicami. W zależności od potrzeb grupy zapraszamy na spotkania  psychoterapeutów, psychologów, pedagogów, prawnika. Pytamy o ich potrzeby. A poza tym organizujemy kolonie, turnusy rehabilitacyjne, więc i opiekunowie są w naszym projekcie. Uczestniczą razem z beneficjentami bezpośrednimi. No i oczywiście są też osoby ze znacznym stopniem niepełnosprawności, gdzie za wiele zrobić już się nie da. Ale ważne jest to, że są one w środowisku, że czują to ciepło ludzkie, że ktoś myśli o nich. Tu nie mówimy o kwestiach aktywizacji zawodowej. Tu rodzina ma też dzięki projektowi trochę oddechu i wsparcia. Wyobraźmy sobie 24 godziny na dobę zajmowania się osobą niepełnosprawną, a zwłaszcza tam, gdzie są zaburzenia – jest naprawdę ciężko. To jest pomoc dla tych rodzin. Rodzeństwo, które może spokojnie poświęcić czas nauce. To o tym też trzeba mówić i zauważać to, bo to nie jest sielanka. Tu trzeba w całości widzieć tę rodzinę, którą się zajmujemy. Te dzieci, ich rodziców i krewnych.

foto m.kubel

PS: Projekt realizowany od czterech lat ewaluuje.
EJ: My jesteśmy zobligowani poruszać się na ścieżkach, jakie w wytycznych projektu nam zostały narzucone. Ale formuła jest na tyle bogata, że rodziny które dotychczas nie mogły być objęte pomocą, z ustawy o pomocy społecznej i określonymi tam formami, dzięki właśnie temu projektowi oraz środkom finansowym w nim zaplanowanych, mogą teraz korzystać z pomocy o jakiej do tej pory się nam nawet nie śniło.

PS: Na jakie trudności natknęliście się przy realizacji tego Projektu w okresie tych 4 lat?
EJ: Najpierw musieliśmy się dużo szkolić. Ale to norma, a nie utrudnienie. Wchodziliśmy w coś nowego i oczywiście trzeba było przełamywać pewne lody wśród współpracowników, żeby przekonać ich do tego, że to my musimy znaleźć beneficjentów tego projektu. I wcale nie było to takie proste. Bo trzeba diagnozować, trzeba rekrutować, trzeba pozyskiwać beneficjentów, a to nie jest wcale łatwe zza biurka, a w tym wypadku mieliśmy do czynienia z terenami wiejskimi. Potrzeba było ekwilibrystyki nie byle jakiej, aby przekonać grupę docelową do udziału w projekcie. Dzisiaj jest już nam łatwiej. Przychodzą sami zainteresowani i szukają dla siebie nowych ścieżek i rozwiązań. Pytają. Mamy aktualnie w projekcie na 2012 rok 230 uczestników. Więc jest to duża satysfakcja. Ale te początki wcale nie były takie różowe. W nas tkwiące opory, aby przekonać swoich współpracowników, że warto to robić. W projektach nikt nie miał doświadczenia. A po drugie jak już ruszyliśmy z realizacją projektu, to widzieliśmy opory ze strony tych ludzi, do których był on skierowany, których chcieliśmy do tego projektu zaprosić. Wśród odbiorców też nie było wówczas wiedzy. Mimo naszej promocji nie było takiego przekonania, co ten projekt im da. A tak prozaicznie, ruszyć ludzi z tej chałupy do miasta było dużym wyzwaniem dla nich i dla nas. Przyświecała nam wtedy myśl – ruszmy ich dalej, pokażmy im inny świat, niech oni pojadą nad morze, w góry, do sanatorium. Niech szkolą się w dobrych ośrodkach, tam, gdzie jest dobra restauracja, niech obserwują i poznają swoje możliwości. I to chwyciło, i zobaczyli ten inny świat. A poza tym wielka rola tu specjalistów, których do projektu zatrudniamy. W 2009 roku zorganizowaliśmy punkt doradczo-konsultacyjny, który funkcjonuje z powodzeniem nadal tutaj – w  starostwie. Przyjmuje psycholog, doradca zawodowy, prawnik – nie tylko uczestników projektu, ale przede wszystkim ich rodziny i mieszkańców powiatu. Naszym marzeniem jest, by pozostał on także po zakończeniu projektu. Widzimy, jak cieszy się on dużym zainteresowaniem mieszkańców powiatu ze względu na wysokie koszty korzystania z takowych porad w miejscach komercyjnych.
Dziś widzimy także trudność w udziale samorządów jako partnerów projektu. W latach ubiegłych zapraszaliśmy poszczególne gminy do partnerstwa w projekcie, lecz wiązało się to z przyjęciem na  swoje barki także trudu uczestnictwa w sferze organizacyjnej i rozliczeniowej. Takim wymaganiom niewiele z nich mogło sprostać. W trakcie zmieniły się wytyczne i w tej chwili projekt realizujemy sami. W trakcie realizacji projektu pisaliśmy w biuletynach wydawanych co kwartał (muszę się pochwalić tym wydawnictwem), informowaliśmy o aktualnościach z realizacji projektu, które interesowały pracowników i uczestników. Wydaliśmy poradnik dla osób niepełnosprawnych w grudniu 2010 roku. Chcieliśmy, aby niepełnosprawni mieli pod ręką taką recepturę, z czego mogą w naszych lokalnych warunkach korzystać, jakie ulgi im przysługują i w jakiej dziedzinie, jakie oferty ma dla nich PFRON i inne instytucje. Ten poradnik opracowaliśmy własnymi siłami, a z projektu kosztował tylko druk. Na dzień dzisiejszy myślimy o aktualizacji tego poradnika ze względu na zmieniające się przepisy. Poradniki te trafiają do instytucji służby zdrowia, do gmin, aby ci, którzy są zobowiązani do przestrzegania tych przepisów też poznali swoje obowiązki względem niepełnosprawnych.

PS: W piątym roku funkcjonowania projektu systemowego, aż trudno nie spytać o efekty.
EJ: Prowadzimy oczywiście badania ewaluacyjne, z których wynika dobry prognostyk, gdyż aż 20% z wszystkich uczestników projektu znalazło prace lub przyjęło inne formy aktywności zawodowej. Oczywiście należy tu dodać, iż nie dotyczy to tylko osób niepełnosprawnych. Są to także wychowankowie rodzin zastępczych, placówek opiekuńczo-wychowawczych. W roku ubiegłym zorganizowaliśmy 17 różnego rodzaju kursów. Przebrnąć przez taki projekt to nie lada wyzwanie dla zespołu. Pragnę podkreślić, że staramy się indywidualizować ofertę skierowaną do osób niepełnosprawnych. Tu muszę pochwalić zespół, wspaniały zespół ludzi oddanych pomocy społecznej. Zespół realizujący projekt pod kierownictwem Pani Izabeli Grochowskiej. Na co dzień pracownika PCPR-u.

PS: Dziękuję za rozmowę.

Rozmowę z dyrektorem PCPR w Łomży woj. podlaskie –  Edwardem Jarotą prowadził Mariusz Kubeł.

Podziel się !Share on Facebook0Share on Google+0Email this to someone
Opublikował: m.kubel Kategorie: Pomoc Społeczna, Rodzina, Sylwetki, Wyróżnione

Jedna Odpowiedź

  1. Maja pisze:

    Właściwa osoba na właściwym miejscu. Pracujemy od lat w tej samej branży, ja też od 31 lat. Znam Pana Edwarda osobiście. Wspaniały człowiek. Pozdrawiam

Odpowiedz

Zabezpieczenie atyspamowe
Skopiuj lub przepisz poniższy text aby dodać komentarz do artykułu.

* Copy This Password *

* Type Or Paste Password Here *

Zapisz się do newslettera

Wyróżnione artykuły

pracownik socjalny

21 listopada Dzień Pracownika Socjalnego

Dzień Pracownika Socjalnego – polskie święto obchodzone 21 listopada na mocy zapisu ustawy o pomocy ...

dzieci dzien dziecka 2

Dzień Dziecka

Międzynarodowy Dzień Dziecka został ustanowiony w 1954 przez Zgromadzenie Ogólne Organizacji Narodów Zjednoczonych dla upowszechniania ...

wielkanoc 2017 maly

Wesołych Świąt !

Z okazji Świąt Wielkanocnych życzymy wszystkim naszym Czytelnikom wszystkiego co najlepsze: pogody ducha, rodzinnej, świątecznej ...

katastrofa smolenska

7. Rocznica katastrofy smoleńskiej

10 kwietnia 2010 roku w pobliżu lotniska Smoleńsk-Północny doszło do największej tragedii lotniczej w historii ...

Zolnierze wykleci

1 marca - Narodowy Dzień Pamięci „ŻOŁNIERZY WYKLĘTYCH"

1 marca po raz siódmy obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. To święto tych, którzy ...